Zaczynając swoją przygodę z pozycjonowaniem wiele osób szuka tanich sposobów na “wyciągnięcie” trudnych pozycji. Pierwszą rzeczą za jaką zabiera się młody pozycjoner jest katalogowanie jednak szybko okazuje się, że dobrych katalogów nie jest wcale tak wiele a do tych słabych lepiej używać automatów, które będą za nas odwalać czarną robotę.
Kolejnym krokiem są popularne precle(preselle page). Precle to miejsce w którym pisząc artykuł umieszczamy w nim linki do pozycjonowanej strony. Pomysł całkiem ciekawe i na pierwszy rzut oka wydaje się, że zdecydowanie skuteczniejszy od katalogowania jednak bardzo szybko okazuje się, że takie precle bardzo szybko znikają… My umieścimy artykuł a on po jakimś czasie znika a z naszego artykułu i linków zostaje wspomnienie. Bardzo szybko dochodzimy do wniosku, że na preclowanie szkoda naszego czasu jednak szkoda marnować takiego potencjału a tu z pomocą przychodzą nam aplikacje, które same umieszczają takie artykuły w sieci. Ja ze swojej strony mógłbym polecić stosunkowo świeżego publikera. Program ten posiada bogatą bazę synonimów a odpowiednio utworzony projekt potrafi przynieść bardzo ładne wyniki.
Oczywiście tak samo jak w przypadku katalogów istnieją też “stare” i mocne precle do których warto dodawać unikalne artykuły jednak do wszystkich gorszych z całą pewnością lepiej nadają się coraz popularniejsze automaty. Spotkałem się ostatnio ze stwierdzeniem, że takie postępowanie jest spamowaniem jednak moim zdaniem dokładnie takim samym spamowaniem jest umieszczanie ćwierć-inteligentnych artykułów ręcznie, przecież takie działanie jest dokładnie takim samym spamowaniem sieci. Nikt normalny nie przeczyta takiego artykułu więc wnioski są oczywiste…
“Preclować” warto jednak nic na siłę, kiepskie precle traktujemy automatem natomiast te mocne-ręcznie. Efekty takiego pozycjonowania mogą zaskoczyć nie jednego z nas.


